Marsz wyzwolicieli 17 września 1939 roku

Rankiem 17 września 1939 roku oddziały Armii Czerwonej przekroczyły granicę II Rzeczypospolitej i wkroczyły na teren Kresów Wschodnich. Przez długi okres czasu w historiografii, ze względów ideologicznych, obowiązywała zasada według której agresja Związku Radzieckiego na Polskę była jedynie wkroczeniem wojsk sowieckich „w dobrej wierze”. Jak mawiano Robotniczo – Chłopska Armia Czerwona nie napada lecz wyzwala. Wyzwala ludy pracujące od ucisku ze strony kapitalistów i imperialistów. Tak więc ów „wyzwoleńczy marsz” Armii Czerwonej we wrześniu 1939 roku miał, w obliczu klęski militarnej i politycznej państwa polskiego, na celu jedynie ochronę ludności Kresów Wschodnich. Marsz wyzwolicieli zakończył się zajęciem 52 % obszaru II Rzeczypospolitej. Na wyzwolonych terenach Armia Czerwona i władze ZSRR zajęły się „ochroną” ludności i jej mienia. Jak przedstawiała to ówczesna propaganda sowiecka wkraczające oddziały Armii Czerwonej były przyjmowane z radością, niekiedy nawet euforią. Nie wszystko było jednak propagandą. W wielu miejscach faktycznie ludność, motywowana komunistycznymi sympatiami lub niechęcią do państwa polskiego, witała z zadowoleniem pojawienie się Sowietów. Zdarzały się przypadki, że sowieckie czołgi obrzucano kwiatami, budowano bramy powitalne lub wywieszano czerwone flagi. Taka postawa części ludności wynikała z wieloetnicznej struktury ziem wschodniej II Rzeczypospolitej. W niektórych regionach Polacy stanowili zdecydowaną mniejszość. Ogromna większość mieszkańców Kresów Wschodnich była pochodzenia białoruskiego lub ukraińskiego. To właśnie ona, co widać w materiałach źródłowych, odnosiła się przychylnie do wydarzeń po 17 września 1939 roku. Marsz wyzwolicieli, bez względu na przynależność etniczną, przyniósł dla wszystkich „dobrodziejstwa” stalinowskiego państwa – terror, masowe rozstrzeliwania, indoktrynację, nacjonalizację i kolektywizację. Owe „dobrodziejstwa” widać wyraźnie we wspomnieniach Polaków, mieszkańców Kresów Wschodnich, którzy na własnej skórze odczuli czym było radzieckie państwo.

Można sobie zadać pytanie jak do tego doszło? Dlaczego Związek Radziecki napadł na państwo polskie we wrześniu 1939 roku? Aby odpowiedzieć na to pytanie musimy cofnąć się do wydarzeń z przed 1 września 1939 roku. W dniu 23 sierpnia 1939 roku w Moskwie został podpisany przez Joachima von Ribbentropa, ministra spraw zagranicznych III Rzeszy, i Wiaczesława Mołotowa, komisarza spraw zagranicznych ZSRR, pakt o nieagresji pomiędzy Rzeszą Niemiecką i Związkiem Socjalistycznych Republik Rad. Obok jawnego paktu o nieagresji obie strony podpisały dodatkowy, tajny, protokół przewidujący podział Europy Wschodniej. Jeden z punktów protokołu dotyczył kwestii państwa polskiego. Zgodnie z jego treścią…”w razie zmian terytorialnych i politycznych na obszarach należących do państwa polskiego, strefy interesów Niemiec i ZSSR będą rozgraniczone mniej więcej wzdłuż linii rzek Narwi, Wisły i Sanu. Zagadnienie, czy interesy obu stron czynią pożądanym utrzymanie odrębnego państwa polskiego i jakie mają być granice tego państwa, może być ostatecznie rozstrzygnięte dopiero w toku wydarzeń politycznych. W każdym razie oba rządy rozważą tę sprawę w drodze przyjaznego porozumienia”. Podpisanie paktu o nieagresji dawało dla obu stron korzyści. Adolf Hitler planujący wojnę z Polską nie musiał się obawiać o reakcję Stalina. Z kolei Stalin zyskiwał możliwość przyłączenia do Związku Radzieckiego nowych terenów w Europie Wschodniej. Ciekawe jest również to, że treść tajnego protokołu była znana ówczesnym graczom polityki międzynarodowej. Treść protokołu znana była rządom Wielkiej Brytanii, Francji i Stanów Zjednoczonych. Jedynym nie poinformowanym w całej sytuacji był rząd polski. Ani brytyjski, ani w szczególności francuski sojusznik nie przekazał do Warszawy tak ważnej informacji. Przywódcy Wielkiej Brytanii i Francji uznali, że mogłoby to osłabić wolę walki Polaków z Hitlerem i skłonić ich do podpisania z III Rzeszą porozumienia. Wtedy Hitler, mając zabezpieczoną wschodnią granicę, uderzyłby na Zachód, na nieprzygotowane do wojny państwa zachodnie. Tak więc, zanim padły pierwsze strzały wojny, Polska została złożona w ofierze wielkiej polityki międzynarodowej. Dalszy przebieg wydarzeń jest już dobrze znany.

W dniu 1 września 1939 roku wojska niemieckie zaatakowały terytorium Polski. Zgodnie z planem „Fall Weiss” do ataku przystąpiły dwie grupy armii – Grupa Armii „Północ” i Grupa Armii „Południe”. Po trzech dniach oddziały niemieckie przełamały polską obronę na granicy i wtargnęły w głąb państwa. Taktyka blitzkriegu przynosiła dla Niemców korzyści. W dniu 8 września niemiecka 4 Dywizja Pancerna uderzyła na Warszawę. Niemiecki atak odparto. Dzień później, 9 września, rozpoczęła się bitwa nad Bzurą, największa bitwa polskiego września. Oddziały Armii Poznań i Armii Pomorze dowodzone przez gen. Tadeusza Kutrzebę uderzyły na, zmierzające na Warszawę, dywizje niemieckie.

Od pierwszego dnia wojny polskie władze cywilne i wojskowe liczyły na reakcję swoich sojuszników. W dniu 3 września rządy Wielkiej Brytanii i Francji wypowiedziały wojnę III Rzeszy. Był to jedynie gest polityczny gdyż oba państwa nie zamierzały udzielić naszemu krajowi pomocy. Tego samego dnia rząd niemiecki przesłał do Moskwy notę, w której domagał się podjęcia działań przeciwko Polsce. Stalin odmówił, tłumacząc się nie przygotowaniem siły do ewentualnej agresji. Pomimo tego od pierwszych dni wojny widoczna była współpraca obu państw m.in. radiostacja w Mińsku naprowadzała niemieckie samoloty działające nad Polską. W dniu 10 września Niemcy ponowili żądanie podjęcia działań przeciwko Polsce. Mołotow zapewnił władze niemieckie, że atak Armii Czerwonej nastąpi niebawem. Rosjanie czekali na dogodny sygnał do jego rozpoczęcia co mogłoby uzasadnić propagandowo ich agresję na przykład zdobycie przez Wehrmacht Warszawy. Ponadto Stalin chciał mieć pewność, że państwa zachodnie nie udzielą Polsce żadnej pomocy. W związku z tym obserwował wydarzenia na Zachodzie. Prawdopodobnie wiedział o wynikach konferencji w Abbeville w dniu 12 września 1939 roku gdy w czasie posiedzenia angielsko-francuskiej Najwyższej Rady Wojennej zapadła decyzja o wstrzymaniu pomocy militarnej dla Polski. Jeden z uczestników konferencji, premier Wielkiej Brytanii, Neville Chamberlain powiedział wówczas: „rząd brytyjski uważa, że z materialnego punktu widzenia nie można już nic uczynić dla ocalenia Polski”. Na przyspieszenie ataku na Polskę wpłynęło to, że w czasie walk z oddziałami polskimi Wehrmacht wkroczył na tereny przewidziane dla ZSRR.

Polskie władze wojskowe nie zdawały sobie sprawy z narastającego zagrożenia na wschodniej granicy. Co prawda zauważono koncentracje wojsk radzieckich jednak Naczelne Dowództwo nie podjęło żadnych działań. Po drugiej stronie granicy Rosjanie skoncentrowali potężne siły zorganizowane w dwa fronty – Białoruski (dowódca komandarm Michaił Kowalow, w składzie 3., 4. i 11. Armia) i Ukraiński (dowódca komandarm Siemion Timoszenko, w składzie 5., 6. i 12 Armia). Oba fronty liczyły w pierwszym rzucie około 650 tysięcy żołnierzy wspartych przez 4,7 tysięcy czołgów i ponad 3 tysiące samolotów. Ciekawym jest to, że te siły przewyższały dwukrotnie Wehrmacht w ilości czołgów i samolotów. Wojska obu frontów były systematyczne uzupełniane. Pod koniec września liczyły 2,5 mln żołnierzy. Przewaga wojsk sowieckich była więc miażdżąca. W momencie agresji na Kresach Wschodnich jednostki Korpusu Ochrony Pogranicza i nielicznych oddziałów wojskowych liczyły łącznie 300 tysięcy żołnierzy.

W dniu 17 września 1939 roku o godzinie 3.00 w nocy ambasadorowi polskiemu Wacławowi Grzybowskiemu wręczono notę dyplomatyczną w której władze radzieckie uznały za nieobowiązujące wszystkie układy z Polską tj. traktat ryski z 1921 roku i pakt o nieagresji z 1932 roku. Uzasadniał także powody wkroczenia Armii Czerwonej do Polski: „Wojna niemiecko – polska ujawniła wewnętrzne bankructwo państwa polskiego. W ciągu dziesięciu dni operacji wojskowych Polska straciła wszystkie swoje okręgi przemysłowe i ośrodki kulturalne. Warszawa, jako stolica Polski, już nie istnieje. Rząd polski uległ rozkładowi i nie okazuje przejawów życia. Oznacza to, że państwo polskie i jego rząd przestały faktycznie istnieć. Dlatego też straciły ważność traktaty, zawarte pomiędzy ZSRR a Polską. Pozostawiona własnemu losowi i pozbawiona kierownictwa Polska stała się łatwym polem wszelkiego rodzaju niebezpiecznych i niespodziewanych akcji, mogących stać się groźbą dla ZSRR. Dlatego rząd radziecki, który zachowywał dotychczas neutralność, nie może w obliczu tych faktów zajmować nadal neutralnego stanowiska. Rząd radziecki nie może również pozostać obojętny na fakt, że zamieszkująca terytorium Polski pokrewna ludność ukraińskiego i białoruskiego pochodzenia jest bezbronna i została pozostawiona własnemu losowi. Rząd radziecki polecił wobec powyższych okoliczności Naczelnemu Dowództwu Armii Czerwonej, aby nakazało wojskom przekroczyć granicę i wziąć pod swoją opiekę życie i mienie ludności Zachodnie Ukrainy i Zachodniej Białorusi. Rząd radziecki zamierza równocześnie podjąć wszelkie środki mające na celu uwolnienie narodu polskiego od niszczącej wojny, w którą wepchnęli go nierozsądni przywódcy, i umożliwienie mu życia w pokoju”.

Tego samego dnia o godzinie 4.00 rano wojska radzieckie przekroczyły wschodnie granice Polski. W połowie września 1939 r. wschodnie granice RP chroniło 25 batalionów Korpusu Ochrony Pogranicza i 7 szwadronów kawalerii. Siły te, pełniące służbę w 190 strażnicach, liczyły około 12 tysięcy żołnierzy. To oni jako pierwsi zrobili to, co nakazywał honor i obowiązek wobec Ojczyzny – stawili opór najeźdźcy. Podjęli walkę, często beznadziejną, płacąc za to własnym życie. W niektórych miejscach opór był symboliczny, w innych zadano wrogowi straty m.in. batalion forteczny KOP „Sarny” dowodzony przez ppłk Nikodema Sulika przez trzy dni bronił swojej umocnionej pozycji nad Słuczą. Reakcją na agresję wojsk radzieckich była dyrektywa Naczelnego Wodza marszałka Rydza-Śmigłego nakazywała unikania walk z Armią Czerwoną i podejmowanie ich tylko w przypadkach prób rozbrojenia lub utrudniania marszu. Ze względu na brak łączności dyrektywa dotarła do niewielu oddziałów polskich.
Od chwili napaści oddziały polskie podejmowały próbę opóźnienia marszu wojsk radzieckich. Najwięcej walk stoczyło wycofujące się od granicy wschodniej przez teren Polesia zgrupowanie oddziałów KOP dowodzone przez gen. Wilhelma Orlika-Rückemana, koncentrujące się wcześniej pod osłoną batalionu fortecznego KOP „Sarny”. W dniach 28 i 29 września pod Szackiem zgrupowanie gen. Orlika-Rückemana rozbiło radziecką 52 Dywizję Strzelecką. Zgrupowanie KOP zakończyło swój szlak bojowy w dniu 1 października na Lubelszczyźnie, po walkach w rejonie Wytyczna. Kolejną jednostką, która skutecznie stawiała opór wkraczającym wojskom radzieckim była Samodzielna Grupa Operacyjna gen. Franciszka Kleeberga. Oddziały gen. Kleeberga w dniach 29 i 30 września 1939 roku stoczyły zwycięskie walki z oddziałami radzieckimi pod Jabłonią i Milanowem. Na północy Kresów, w dniach 18 i 19 września trwały walki na ulicach Wilna. W dniach 20 i 21 września trwały walki w obronie Grodna. Żołnierze wsparci przez harcerzy i ludność cywilną zadali znaczne straty radzieckim oddziałom pancerny próbującym zdobyć z marszu miasto. W obu jednak przypadkach opór obrońców został zdławiony ogromną przewagą Rosjan.

Kresy Wschodnie stały się nie tylko miejscem walk ale także zbrodni wojennych dokonywanych przez wkraczające oddziały radzieckie. Wielu miejscach dochodziło do rozstrzeliwań wziętych do niewoli polskich żołnierzy. Rosjanie nie respektowali żadnych praw dotyczących jeńców wojennych. Również ludność cywilna stała się celem. Zdarzały się przypadki wykorzystywania cywilów i jeńców jako żywych tarcz. Ponadto razem z wkraczającymi oddziałami frontowymi na kresach rozpoczęło działalność NKWD, które od pierwszych chwil napaści dokonywało licznych aresztowań i egzekucji. Podczas walk na tyłach naszych wojsk działały również sowieckie oddziały dywersyjne i oddziały złożone z Ukraińców. Mordowały one przedstawicieli polskiej administracji i ludność cywilną.

Agresja sowiecka przyspieszyła upadek państwa polskiego. Podczas walk z wojskami radzieckimi zginęło około 7 tysięcy polskich żołnierzy, około 580 tysięcy dostało się do niewoli sowieckiej. Rosjanie utracili 2,5 tysiąca zabitych i 8 tysięcy rannych. Na mocy niemiecko – radzieckich ustaleń z dnia 21 września oddziały Wehrmachtu rozpoczęły wycofywanie się na linię demarkacyjną przebiegającą wzdłuż Pisy, Narwi, Wisły i Sanu. Sowietom uroczyście przekazano m.in. Przemyśl, Białystok, Brześć nad Bugiem. W dniu 22 września 1939 roku odbyła się wspólna defilada oddziałów Armii Czerwonej i Wehrmachtu w Brześciu nad Bugiem. Defiladę przyjmował gen. Heinz Guderian i kombrig Siemion Kriwoszein.

W dniu 28 września 1939 roku III Rzesza i ZSRR w dniu 28 września 1939 r. zawarły traktat „O granicach i przyjaźni”, w którym ogłosiły upadek państwa polskiego oraz ustaliły jego podział na linii rzek: San – Bug – Narew – Pisa i w tajnym protokole zobowiązały się do zwalczania polskich dążeń niepodległościowych. Gestapo i NKWD miało ściśle współpracować w zwalczaniu polskiego ruchu oporu. Ziemie okupowane przez Niemcy zostały częściowo włączone do III Rzeszy, z pozostałej części utworzono Generalne Gubernatorstwo. Ziemie zajęte przez Rosjan wcielono w skład Związku Radzieckiego, z wyjątkiem Wileńszczyzny, przekazanej Litwie i włączonej do ZSRR dopiero w sierpniu 1940 roku.