Kryzys kubański część 3

Klęska desantu kubańskich rebeliantów w Zatoce Świń w kwietniu 1961 roku stanowiła porażkę amerykańskiej dyplomacji wobec Kuby. Cały proces przygotowania oraz przeprowadzenia operacji desantowej unaoczniło wiele błędów, jakie zostały popełnione m.in. złe rozpoznanie rejonu lądowania czy kompletny brak informacji o rzeczywistej dyslokacji oddziałów kubańskich w przeddzień lądowania. Konsekwencją klęski jaka miała miejsce w Zatoce Świń były „czystki” w szeregach Centralnej Agencji Wywiadowczej (CIA). Ze stanowiskiem szefa CIA musiał rozstał się Allen Dulles (od 1953 roku był dyrektorem tej agencji) oraz jego zastępca Charles B. Cabell. Ponadto z zajmowanego stanowiska został zwolniony szef tajnych operacji Richard M. Bissel. Niedbalstwo CIA w opracowaniu i przeprowadzeniu inwazji na Kubę pociągnęło również za sobą konsekwencje polityczne i uderzyło w samego prezydenta Kennedy’ego i jego politykę zagraniczną. Sytuacja polityczna wokół Kuby z punktu widzenia Stanów Zjednoczonych rysowała się niezbyt dobrze. Reżim komunistyczny Castro nie został obalony. Desant w Zatoce Świń i udział w tym wydarzeniu Stanów Zjednoczonych wzmocnił jedynie siły rewolucyjne i władzę Castro na Kubie. Jednocześnie umożliwił Związkowi Radzieckiemu możliwość zwiększenia swoich wpływów na Kubie. Castro chcąc utrzymać władzę, a także ochronić Kubę przed kolejną próbą inwazji ze strony USA musiał mieć pewnego sojusznika. Do tej roli idealnie, w tych warunkach, nadawał się Związek Radziecki. Pomimo klęski w Zatoce Świń administracja amerykańska nie zakończyła działań zmierzających do obalenia władzy Castro na Kubie. Rozpoczęto na nowo tworzenie planów pozbycia się Castro i jego reżimu z Kuby. W tym celu, 30 listopada 1961 roku prezydent Kennedy wyraził zgodę na rozpoczęcie nowej tajnej operacji przeciwko Kubie. Operacja otrzymała kryptonim „Mangusta”. Szefem całej operacji został generał Edward Lansdale. Za czasów prezydentury Eisenhowera generał Lansdale był szefem operacji specjalnych w Azji Południowo-Wschodniej. Do przeprowadzenia operacji zostało skierowanych 400 funkcjonariuszy CIA oraz roczny budżet wynoszący 50 milionów dolarów. Celem głównym operacji była, oprócz dokonania inwazji na Kubę, fizyczna eliminacja Fidela Castro. W tym celu CIA podjęła próby zabicia kubańskiego przywódcy wykorzystując do tego m.in. członków mafii działającej na terenie Stanów Zjednoczonych. Rewolucja Castro na Kubie bardzo mocno nadszarpnęła interesami mafii, która za czasów Batisty posiadała liczne kasyna na wyspie. Liczono na to, że mafia będzie również zainteresowana zlikwidowaniem Castro. Nadzieje CIA okazały się złudne. Zaangażowani w sprawę zamachu mafiosi nigdy nie wykonali swojego zadania. Jedynie pobierali fundusze mające posłużyć zabiciu Castro. Wodzenie za nos agencji wywiadowczej nie trwało zbyt długo. Można powiedzieć, że było to jakby igranie z ogniem. Związani ze sprawą zamachu na Castro mafiosi rozstali się z życiem w niejasnych okolicznościach[1].

Wydarzenia mające miejsce na Kubie szybko zainteresowało kierownictwo polityczne Związku Radzieckiego. Rosjanie widzieli w tym możliwość rozszerzenia swoich wpływów politycznych i wojskowych. Po odparciu desantu rebeliantów w Zatoce Świń, Rosjanie sądzili, że Castro będzie szukał silnego sojusznika, który zapewni mu wsparcie przy ewentualnej ponownej próbie inwazji na Kubę. Ponadto Castro potrzebował radzieckiej broni i instruktorów do szkolenia własnej kubańskiej armii. Wszystkie te elementy idealnie pasowały do planów radzieckich odnośnie Kuby. Rosjanie zauważyli, że umieszczenie na Kubie własnych wojsk, a w szczególności rakiet balistycznych z głowicami atomowymi, zmieniłoby całkowicie sytuację polityczno – militarną pomiędzy Stanami Zjednoczonymi a Związkiem Radzieckim. Przy sprzyjających warunkach możliwe było złamanie pozycji Stanów Zjednoczonych w dziedzinie produkcji ofensywnych broni strategicznych. Pod koniec lat 50-tych Związek Radziecki bardzo szybko rozbudowywał swój potencjał militarny. W szczególności Rosjanie mieli duże osiągnięcia w dziedzinie budowy rakiet balistycznych. W październiku 1957 roku ZSRR wystrzelił swojego pierwszego sztucznego satelitę Ziemi – Sputnika. Fakt ten zaniepokoił stronę amerykańską. Ta sama rakieta, która wyniosła Sputnika na orbitę, w innej sytuacji uzbrojona w głowicę atomową mogła dosięgnąć amerykańskie terytorium i zniszczyć wybrane miasto. W 1958 roku na poligonie na Nowej Ziemi Rosjanie przeprowadzili próbny wybuch ładunku nuklearnego o mocy 58 MT (dla porównania ładunek nuklearny zrzucony w 1945 r. na Hiroszimę miał moc 20 KT). Rok później, w 1959 roku wojska radzieckie przyjęły na uzbrojenie rakiety średniego zasięgu SS-4 z głowicami o mocy 1 MT. Oprócz rozbudowy potencjału strategicznego następowała również rozbudowa sił konwencjonalnych. Strona amerykańska z niepokojem obserwowała działania Związku Radzieckiego. Jedynym wyjściem było przyspieszenie rozbudowy własnych sił zbrojnych. Sytuacja zmieniła się, kiedy urząd prezydenta objął John F. Kennedy. Nowy prezydent zwiększył budżet wojskowy o 8 miliardów dolarów (z 44 w 1961 roku do 52 miliardów w 1962 roku.). Zwiększenie nakładów na rozbudowę sił zbrojnych dało szybko efekty. W 1960 roku Związek Radziecki posiadał 35 rakiet międzykontynentalnych, Stany Zjednoczone tylko 18. W 1961 roku stosunek zmienił się na korzyść USA. Związek Radziecki dysponował w tym czasie 50 rakietami, USA – 63. Rok później przewaga amerykańska była już bardzo widoczna. Stany Zjednoczone posiadały w swoim arsenale 294 rakiet międzykontynentalnych, ZSRR posiadał 75 rakiet. Ponadto Stany Zjednoczone bardzo szybko uzyskały przewagę w dziedzinie budowy okrętów podwodnych, które stanowiły element sił strategicznych. W 1955 roku w amerykańskiej marynarce wojennej rozpoczął służbę pierwszy okręt podwodny z napędem atomowym „Nautilus”. W 1958 roku jako pierwszy okręt podwodny przepłynął Ocean Arktyczny pod biegunem północnym płynąc w zanurzeniu pod pokrywą lodową. Pod koniec lat 50-tych Amerykanie uzyskali nad Rosjanami kolejną przewagę. Poważną wadą pierwszych okrętów podwodnych, które posiadały rakiety z głowicami atomowymi był sposób ich odpalania. Aby wystrzelić pocisk rakietowy okręt musiał się wynurzyć. Taka sytuacja była dla okrętu i jego załogi bardzo niebezpieczna gdyż mógł on zostać zlokalizowany i zniszczony. Amerykańska marynarka wojenna jako pierwsza umieściła rakiety z głowicami atomowymi na pokładach okrętów podwodnych, które mogły być wystrzeliwane w zanurzeniu. W 1959 roku do służby w US Navy wszedł okręt podwodny „George Washington”, który mógł na głębokości 30 metrów otworzyć pokrywy luków wyrzutni i wystrzelić rakiety nie zdradzając swojej pozycji. Rozbudowa amerykańskich sił podwodnych niepokoiła Związek Radziecki. Okręty podwodne dawały dużą przewagę. Mogły niezauważone podpłynąć do wybrzeży i odpalić rakiety, które po 5 minutach spadłyby na wyznaczone cele. W takich okolicznościach możliwość obrony czy też ewakuacja ludności z zagrożonego regionu była niemożliwa. Bardzo szybko Amerykanie pokazali swoją przewagę  w dziedzinie rozpoznania strategicznego. W maju 1960 roku wystrzelili satelitę Midas, który wykrywał odpalenie rakiet międzykontynentalnych. Stany Zjednoczone zyskały tym samym możliwość odpowiedzi uderzeniem atomowym na Związek Radziecki w chwili, gdy odpali on swoje rakiety. Na początku lat 60-tych Amerykanie rozpoczęli instalowanie rakiet średniego zasięgu typu Thor i Jupiter na terytorium państw europejskich, tj. Wielkiej Brytanii, Włoch i Turcji. W ich zasięgu znalazło się 80 % wszystkich radzieckich miast o liczbie mieszkańców przekraczających liczbę 60 tysięcy. Ponadto rakiety mogły uderzyć na cele znajdujące się na terytorium państw Układu Warszawskiego. W tej sytuacji przywódca ZSRR, Nikita Chruszczow postanowił zaryzykować. Kuba miała być silnym atutem w starciu ze Stanami Zjednoczonymi[2].

W kwietniu 1962 roku Nikita Chruszczow na posiedzeniu Komitetu Obrony Związku Radzieckiego przedstawił plan umieszczenia na Kubie pocisków rakietowych z głowicami atomowymi. Plan został przyjęty przez członków komitetu bardzo entuzjastycznie. W dniu 25 maja 1962 roku minister obrony Związku Radzieckiego, marszałek Rodin Malinowski na posiedzeniu Prezydium Komitetu Centralnego Komunistycznej Partii Związku Radzieckiego przedstawił zarys operacji „Anadyr”, czyli przerzutu wojsk radzieckich na Kubę. Operacja przewidywała, że oprócz dywizji wojsk rakietowych, na Kubę zostaną przerzucone oddziały wojsk lądowych, lotniczych i morskich. Do ochrony rejonów dyslokacji rakiet balistycznych miano skierować 5 batalionów zmotoryzowanych. Pozostałe oddziały tj. 4 pułki zmotoryzowane, miały współdziałać z wojskami kubańskimi w przypadku amerykańskiej inwazji na wyspę. Każdy pułk miał być wzmocniony dywizjonem rakiet taktycznych Łuna. Do pocisków taktycznych istniała możliwość umieszczenia głowic atomowych. Użycie taktycznych głowic atomowych, w przypadku zerwania łączności z Moskwą, leżało w gestii dowódcy wojsk radzieckich na Kubie. Pozostałe oddziały radzieckiego kontyngentu tj. siły lotnicze i morskie miały wykonywać podobne zadania jak oddziały lądowe[3].

W tym samym czasie, kiedy zapadała decyzja o wysłaniu wojsk radzieckich na Kubę, do Hawany udała się delegacja radziecka na czele z dowódcą sił strategicznych ZSRR, marszałkiem Siergiejem Biriusowem. Delegacja miała tajny charakter. Oficjalnie do Hawany udawała się delegacja specjalistów rolniczych a jej szef, marszałek Biriusow, występował jako inżynier Pietrow. Przeprowadzone rozmowy z kierownictwem kubańskim zakończyły się sukcesem. Fidel Castro zgodził się na przyjęcie wojsk radzieckich i na instalację rakiet z głowicami atomowymi. Castro stwierdził wówczas, że „jeżeli posłuży to wzmocnieniu obozu socjalistycznego i jednocześnie stanie na straży rewolucji kubańskiej, jesteśmy gotowi zainstalować w naszym kraju taką liczbę rakiet, jaką uznacie za konieczną”. Po otrzymaniu zgody Castro, prezydium Rady Najwyższej Związku Radzieckiego w dniu 10 czerwca 1962 roku uchwaliło plan pomocy wojskowej dla Kuby. Plan przewidywał instalację na wyspie 42 wyrzutni atomowych rakiet średniego zasięgu R-12 (oznaczenie kodowe NATO: SS-4) o zasięgu 2000 km oraz 24 wyrzutni rakiet R-14 (SS-5) o zasięgu 3700 km. Ponadto na Kubę zamierzano wysłać ponad 50-tysięczny kontyngent wojskowy (ostatecznie na Kubie znalazło się około 42.000 żołnierzy radzieckich). W skład tego kontyngentu wchodzić miały 4 zmotoryzowane pułki liczące po 2500 żołnierzy z 250 pojazdami opancerzonymi, oddział łącznościowy, batalion zwiadowczy, batalion techniczny, dwa bataliony pancerne, grupa śmigłowców, eskadra samolotów transportowych, eskadra 42 samolotów myśliwskich MIG-21 i 42 bombowców Ił-28. Dodatkowo na Kubę wysłano 80 rakiet taktycznych, których zadaniem była obrona wybrzeża oraz 24 wyrzutnie ze 144 konwencjonalnymi rakietami typu ziemia-powietrze SA-2. Ciekawym faktem było to, że strona amerykańska, głównie CIA oceniała błędnie liczbę radzieckich żołnierzy stacjonujących na Kubie na więcej niż 10.000. Ponadto Amerykanie nie odkryli, do końca kryzysu kubańskiego, istnienia taktycznej broni atomowej na Kubie[4].

Cała operacja miała zostać przeprowadzona w całkowitej tajemnicy przed stroną amerykańską. Chruszczow zamierzał poinformować o całej sprawie prezydenta Kennedy’ego, gdy rakiety na Kubie byłyby zainstalowane i gotowe do odpalenia. Miał być to element szantażu wobec Stanów Zjednoczonych. Chruszczow sądził, że prezydent Kennedy jest słabym graczem na politycznym ringu i ugnie się pod groźbą atomowego szantażu. Do takiego stanowiska przekonały go działania samego Kennedy’ego m.in. nieudolna, według Chruszczowa, polityka wobec Kuby, a w szczególności porażka sił rebelianckich w Zatoce Świn. Ponadto osobiste spotkanie z amerykańskim prezydentem w dniach 3 – 4 czerwcu 1961 roku podczas konferencji w Wiedniu utwierdziły tylko domysły samego Chruszczowa. Prezydent Kennedy dał się wciągnąć w dyskusję ideologiczną z Chruszczowem. Na tym polu Chruszczow, wychowanek stalinowskiej szkoły, miał większe pole do popisu[5].

Od połowy czerwca 1962 roku dowództwo Armii Radzieckiej rozpoczęło typowanie oddziałów, które miały wejść w skład kontyngentu kubańskiego. Jednocześnie rozpoczęto analizę pod kątem przydatności w nadchodzącej operacji radzieckiej floty handlowej. W dniu 10 lipca na Kubę ruszyła grupa rekonesansowa mająca przygotować teren dla przybywających oddziałów. Podróż „specjalistów ds. rolnictwa” na pokładzie Tupolewa Tu-144 została oficjalnie określona jako lot próbny w celu utworzenia połączenia lotniczego pomiędzy Moskwą a Hawaną. Dwa dni później, tj. 12 lipca 1962 roku, rozpoczęto załadunek pierwszych oddziałów kontyngentu kubańskiego. Załadunek ludzi i sprzętu odbywał się w różnych radzieckich portach, od dalekiej Północy aż po Morze Czarne, m.in. w Sewastopolu, Kronsztadzie, Bałtijsku i Murmańsku. Sprzęt wojskowy umieszczany był w ładowniach. Natomiast na pokładach ustawiano samochody ciężarowe, ciągniki oraz inny sprzęt, który mógł być brany za sprzęt rolniczy dla kubańskiego rolnictwa. Działania te były podyktowane tym, że zmierzające na Kubę statki będą obserwowane przez amerykańskie samoloty rozpoznawcze.

W dniu 26 lipca 1962 roku do Hawany przybył pierwszy statek z radzieckimi oddziałami. Do 31 lipca na Kubę dotarło kolejnych 9 statków. Ze względu na loty rozpoznawcze dokonywane przez amerykańskie lotnictwo nad Kubą rozładunek sprzętu wojskowego dokonywano nocą. W dzień następował rozładunek sprzętu rolniczego. Od momentu przybycia pierwszych transportów miejsca rozładunku zostały poddane szczególnej ochronie. Oddziały radzieckie i kubańskie zorganizowały szczelny system ochronny m.in. wysiedlono ludność cywilną z terenów przylegających do miejsc rozładunku oraz patrolowano rejony portów. Dodatkowo w miejscach rozładunku rozmieszczone zostały stanowiska dział przeciwlotniczych i karabinów maszynowych. Przemieszczanie oddziałów radzieckich do rejonów dyslokacji odbywało się nocą. Aby utrudnić identyfikację jednostek oficerowie radzieccy wydawali komendy w języku hiszpańskim. Do niezbędnego minimum ograniczano łączność drogą radiową, przesyłając meldunki za pomocą oficerów łącznikowych. Po przybyciu na miejsce rozpoczynano rozmieszczanie oddziałów. Każdy rejon gdzie stacjonowały jednostki radzieckie był przystosowany do obrony okrężnej. W pierwszej kolejności rozmieszczano i budowano stanowiska obrony przeciwlotniczej i przeciwdesantowej. Do końca sierpnia 1962 roku na Kubę przetransportowano lądowy, lotniczy  i przeciwlotniczy kontyngent radzieckich wojsk. Na początku września 1962 roku w Sewastopolu rozpoczęto załadunek żołnierzy i sprzętu należącego do dywizji rakietowej. W drugiej i trzeciej dekadzie września 1962 roku 3 pułki rakiet średniego zasięgu R-12 (SS-4, 24 wyrzutnie) przybyły na Kubę. Jednostkę rakietową rozmieszczono w rejonie San Cristobal. Do wybuchu kryzysu na Kubę nie zdążyły dotrzeć 2 pułki rakiet R-14[6].

Wzmożony ruch radzieckich statków płynących na Kubę nie uszedł uwadze stronie amerykańskiej. CIA bardzo uważnie obserwowała wzrastający ruch radzieckich statków handlowych wychodzących   z portów bałtyckich i czarnomorskich w stronę Karaibów. Rosnąca na Kubie liczba radzieckich „specjalistów ds. rolnictwa” wzbudzała głębokie obawy amerykańskiego wywiadu. W dniu 26 sierpnia 1962 roku rozpoznanie lotnicze dokonane przez samoloty szpiegowskie U-2 nad Kubą dostarczyło zdjęcia przedstawiające budowę stanowisk wyrzutni rakiet przeciwlotniczych SA-2. Skala tych prac obejmowała niemal całą wyspę. Wkrótce potem Amerykanie odkryli obecność na wodach kubańskich radzieckich kutrów patrolowych typu Komar uzbrojonych w pociski kierowane. Kolejne odkrycie dotyczyło wykrycia stanowisk nadbrzeżnych wyrzutni pocisków manewrujących, przeznaczonych do obrony przed desantem morskim. Wszystkie te odkrycia uświadomiło Amerykanom, że działania Rosjan na Kubie mogą mieć nie tylko obronny charakter, ale stanowić realne zagrożenie dla Stanów Zjednoczonych.

W związku z wykryciem wyrzutni rakiet SA-2 wstrzymano loty rozpoznawcze nad Kubą. Powodem była obawa przed zestrzeleniem samolotów U-2 przez radziecką obronę. Do momentu wprowadzenia na uzbrojenie przez armię radziecką rakiet przeciwlotniczych SA-2, samoloty U-2 były nie osiągalne dla radzieckiej obrony przeciwlotniczej. Samoloty U-2 były zdolne do lotów na wysokości powyżej 20 km. Dzięki temu mogły wlatywać w przestrzeń powietrzną Związku Radzieckiego i jego sojuszników nie narażając się na zestrzelenie. W latach 1956 – 1960 samoloty U-2 wykonały nad terytorium ZSRR 30 niezakłóconych lotów rozpoznawczych, fotografując m.in. kosmodrom  w Bajkonurze, poligon atomowy w pobliżu Semipałatyńska oraz bazy okrętów podwodnych  w Siewieromorsku i bombowców strategicznych w Engelsku. Aż do 1960 roku loty U-2 były odbierane przez radziecką obronę przeciwlotniczą jako błędy w aparaturze radiolokacyjnej. Jednak w dniu 1 maja 1960 roku w pobliżu Swierdłowska radziecka obrona zestrzeliła przy pomocy rakiet SA-2 samolot U-2 pilotowany przez Francisa Powers’a. Pilot opuścił samolot na spadochronie i został ujęty przez stronę radziecką[7].

Rozmieszczenie na Kubie wyrzutni rakiet SA-2 nie stanowiło jeszcze zagrożenia dla terytorium Stanów Zjednoczonych. Była to broń o defensywnym charakterze. Jednak bliższa analiza zdjęć lotniczych przyniosła niepokojące wiadomości. Rozmieszczenie stanowisk rakiet SA-2 na Kubie przypominało rozmieszczenie tego samego rodzaju rakiet w Związku Radzieckim w rejonach gdzie zlokalizowane były silosy z wyrzutniami rakiet z głowicami atomowymi. Dzięki materiałom wywiadowczym pochodzącymi m.in. od pułkownika GRU Olega Pienkowskiego, który nawiązał współpracę wywiadowczą z wywiadem brytyjskim i amerykańskim, Amerykanie nabierali pewności, że na Kubie Rosjanie instalują rakiety średniego zasięgu SS-4. Nowy szef CIA, John McCone, o zaistniałej sytuacji poinformował prezydenta Kennedy’ego. Przedstawił on prezydentowi raport, z którego wynikało, że budowa stanowisk rakiet SA-2 jest tylko wstępem do większych działań mających na celu instalacje rakiet z głowicami atomowymi. W dniu 4 września 1962 roku prezydent Kennedy w wystąpieniu telewizyjnym po raz pierwszy ostrzegł Związek Radziecki w sprawie Kuby stwierdzając m.in. „powstaje najpoważniejszy problem, jeżeli wyjdą na jaw dowody oczywistych możliwości broni ofensywnych w rękach kubańskich lub pod zarządem radzieckim”. Strona radziecka zignorowała to ostrzeżenie. W dniu 12 września 1962 roku agencja TASS opublikowała oświadczenie, według którego „władze Związku Radzieckiego upoważniły TASS do wydania oświadczenia, że Związek Radziecki nie potrzebuje przenosić swojej broni, w celu przeciwdziałania agresji do innego kraju, jak na przykład na Kubę. Nasza broń nuklearna jest tak potężna i Związek Radziecki ma tak potężne rakiety, że nie istnieją powody do poszukiwania dla nich miejsc poza granicami ZSRR. Twierdziliśmy zawsze i powtarzamy, że jeżeli zostanie rozpętana wojna, jeżeli agresor dokona ataku na takie lub inne państwo lub jeżeli jakieś państwo poprosi o pomoc, Związek Radziecki ma możliwość udzielenia z własnego terytorium pomocy każdemu państwu miłującego pokój, nie tylko Kubie[8].

Pomimo zawieszenia lotów nad Kubą, samoloty amerykańskie dokonywały lotów rozpoznawczych na obszarach morskich wokół wyspy. W dniu 15 września 1962 roku samolot rozpoznawczy P-2 Neptune sfotografował radziecki statek „Omsk” zdążający w stronę Kuby. Na jego pokładzie zauważono dwa pojemniki, których kształt i wielkość sugerowały, że ich zawartość stanowią rakiety balistyczne. Kilka dni później, 19 września zlokalizowano kolejny transport pojemników płynący w stronę kubańskich portów. W dniu 4 października 1962 roku na pokładzie radzieckiego frachtowca „Indigirka” dostarczono na Kubę 45 głowic jądrowych do rakiet średniego zasięgu, 6 bomb atomowych dla bombowców Ił-28 oraz 12 głowic nuklearnych do rakiet taktycznych Łuna. Od chwili rozpoczęcia operacji przerzutu wojsk radzieckich w lipcu 1962 roku na Kubę dotarło 114 transportów morskich.

 

 


[1] V. Skierka, Fidel Castro. Biografia, Wrocław, 2001, s. 116 – 118.

[2] B. Wołoszański, Na krawędzi. Kryzys kubański 1962, Warszawa 1995, s. 13-23.

[3] K. Kubiak, Kuba. Od rewolucji do kryzysu rakietowego, Warszawa 1996, s. 29.

[4] V. Skierka, Fidel Castro…, s. 119-120.

[5] B. Wołoszański, op. cit., s. 36-37.

[6] K. Kubiak, op. cit., s. 30 – 36.

[7] A. Patek, Najnowsza historia świata 1945 – 1995, Kraków 1997, s. 333.

[8] B. Wołoszański, op. cit., s. 52-56.